Chorwacka przygoda, czyli jak spędziliśmy wakacje 2006

Czysta woda, piękna pogoda, niezłe statystyki wiatrowe i przede wszystkim wspaniała ekipa. Wiele pływania i opalania, jedzenia, picia, zabawy i wypoczynku. Takie były nasze wakacje w Chorwacji na wyspie Brać w miejscowości BOL. Dla jednych przygotowania trwały długo, inni zdecydowali się na wyjazd w ostatniej chwili. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że warto było jechać.

Ale od początku. Wyjazd planowaliśmy na początek września. 4-osobowa ekipa - Tatiana, Ola, Michał i Marek została cudownie rozszerzona w ostatniej chwili o dwie niezdecydowane owieczki – Karinę i Jacka. Ostatecznie do Chorwacji pojechaliśmy więc w 6-osobowym składzie (dwa samochody).



Już na samym początku grupa „rybnicka” (Ola, Karina, Michał i Jacek) szybko pozbawiła nas złudzeń (Tatiana i Marek), że można robić coś na czas . Już na starcie z przyczyn tylko sobie znanych, miała 2 godziny spóźnienia na granicy w Chałupkach. Trasę przejechaliśmy więc osobno. Wyjeżdżaliśmy w sobotę o godz. 15.30 z planem dotarcia do Splitu na ok. 8.00 rano w niedzielę. Jak się okazało wstępne założenia przebycia trasy w około 16 godzin pozytywnie nas rozczarowały, bo do Splitu dotarliśmy już po 13 godzinach. Ekipa „raciborska” zameldowała się w porcie w Splicie o 4.30 rano w niedzielę, a ekipa „rybnicka” o 6.15. Sama droga do Splitu (Chałupki, Ostrava, Olomouc, Brno, Mikulov, Graz, Wien, Maribor, Zagreb, Split) to 80% autostrady – oczywiście płatne. Najgorszy kawałek to dojazd do Olomouca, a potem trasa przez Słowenię (ok. 80 km zwykłej drogi). Ci, którzy planują jechać na gazie problemy z tankowaniem LPG napotkają tylko w Austrii, chociaż jest jeszcze problem z możliwością płacenia kartą na niektórych stacjach (np. w Czechach czy Chorwacji). My zatankowaliśmy w Polsce, potem na granicy w Mikulovie, kolejna i jedyna stacja z gazem w Austrii to 106 km autostrady Wien – Graz, ale gaz dosyć drogi (ok. 3,3 zł/l). Kolejne tankowanie w Zagrzebiu, a potem w Splicie. Po „długo oczekiwanym” spotkaniu obu grup w Splicie i przeprawie promowej dotarliśmy na wyspę do miejscowości Supetar.



Potem jeszcze godzina drogi serpentynami w górach i w końcu dotarliśmy do celu naszej podróży - miejscowości BOL.



Już na początku wakacji pogoda mile nas zaskoczyła. Przez pierwsze 4 dni po porannym opalaniu na plaży, koło godz. 13.00, kiedy na wodzie pojawiły się pierwsze oznaki wiatru, przenosiliśmy się do wypożyczalni Big Blue (www.bigblue.hr), gdzie przechowywaliśmy sprzęt (koszt 140 zł / 13 dni).



Stały wiatr ok. 4-5B utrzymywał się od około godz. 13.00-17.00. Z popołudniowego pływania możemy być zadowoleni, bo doświadczenia rybnickie (duże zestawy) procentowały. Wychodząc na wodę w zasadzie nasza 3 jeździła w ślizgu, a reszta turystów z mniejszymi żaglami mogła nas tylko podziwiać . Kiedy wiatr wzrastał do 5-6B (mieliśmy takie dwa dni) już wszyscy się ślizgali. Ogólnie statystyki wiatrowe można uznać za zadowalające. Na 13 dni pobytu 8 dni się ślizgaliśmy. 6 dni na wietrze 4-5B w pełnym słońcu na żaglach od 7.5 - 8.1m2 i deskach 120-135l. Mieliśmy również okazję przetestować małe żagle od 5.5 - 6.6 m2 na warunkach 5-6B w połowie i w ostatni dzień wyjazdu.



Pogoda nie rozczarowała również naszych Pań. Na 13 dni 11 było gorących i słonecznych.
Co do naszym postępów windsurfingowych, trudno jednoznacznie ocenić, czy jakieś poczyniliśmy. Największe postępy zrobiła Karina. Zaczęła pływać w trapezie i próbowała startu z plaży. Jacek szlifował jazdę w ślizgu i zaczął robić pierwsze rufy. Michał i ja szlifowaliśmy rufę, ale przy dużo większych falach, niż na Rybniku nie było to takie proste. Nie znajdziecie na BOLU płaskiej wody – akwen jest zafalowany a przy wietrze 5-6B fale osiągają rozmiary do 1,5m.



Poza windsurfingiem wyspa i miejscowość BOL dostarczają wiele atrakcji. Mieliśmy okazję oglądać miejscowość i wybrzeże w Góry Widokowej (30 minutowa podróż samochodem w góry).
Opalaliśmy się na jednej z najpiękniejszych plaż Chorwacji tzw. Złotym Rogu (znajdziecie tam również plażę nudystów). Odwiedziliśmy wiele knajp i restauracji. Niestety we wrześniu nie znaleźliśmy żadnej czynnej dyskoteki.



Możemy polecić chorwacką pizzę (ceny 45-55 kun - ok. 20-30 zł). Piwo w knajpach też nie jest najgorsze (15-18 kun – 8-9 zł). Zakupy można robić w supermarketach, nie brak też kafejek internetowych. Skorzystaliśmy również z możliwości obejrzenia wybrzeża z wody. Wypożyczyliśmy 6-osobową łódkę z silnikiem (jedyne 260 zł / 6 osób), z bakiem paliwa pozwalającym pływać przez 4 godziny.



Samą Chorwację, a szczególnie wyspę Brać na wakacje można tylko polecać. Śliczne plaże, czyściutka woda, dużo knajpek, wspaniała pogoda, ale nie za gorąco ja np. w Egipcie czy Tunezji. Ceny raczej akceptowalne - trochę wyższe niż w Polsce, ale to niewiele w porównaniu np. z krajami Europy Zachodniej. Jedyny mankament, na który zwróciliśmy uwagę to brak jakiegoś specjalnego zainteresowania turystami. Tak było w restauracjach, w sklepach, czy w wypożyczalni. Mnie osobiście zauroczyło, ale i dziwiło, że w Chorwacji można zostawić całą noc niezabezpieczony rower na dworze, albo cały sprzęt windsurfingowy na dachu samochodu. I bez obawy – nic nie zginie!
Koszty wyjazdu też są zadowalające. Trasa samochodem to koszt ok. 1000-1100 zł (paliwo + opłaty za autostrady i prom). Apartamenty 13 dni ok. 1500-1600 zł (28 euro / 1 dzień za 2 osobowy apartament, Możecie też nocować na super przygotowanym polu namiotowym (TENIS CAMP -12 euro / 1 dzień / namiot). Reszta to wydatki bieżące – ile kto ma 
Jeszcze jedno. Jeśli ktoś nie lubi tłumów i umiarkowane ceny najlepiej odwiedzić Chorwację w czerwcu lub wrześniu. Spadają wtedy ceny apartamentów i ceny w knajpach. Klimatyzacja w pokojach we wrześniu tez nie jest potrzebna. Noce są raczej chłodne.
Cała nasza ekipa ocenia wyjazd jak bardzo udany. Jedynie powrót do domu wykrzesał z nas ostatnie siły. Trafiliśmy na bardzo trudne warunki drogowe. Od Splitu do Wiednia, jakieś 600 km, jechaliśmy nieprzerwanie w ścianie deszczu. Dodatkowo korek na chorwackiej autostradzie i na granicy chorwacko-słoweńskiej wydłużył czas powrotu do 15 godzin. Mimo trudnych warunków nie oszczędzaliśmy naszych wozów. Tym razem jechaliśmy już razem i dopingowaliśmy się wzajemnie. Wyjazd się udał, ale przyjemnie było wrócić w nasze polskie strony. Pewnie w najbliższym czasie nie uda się powtórzyć wyjazdu w takiej ekipie, ale zawsze zostaną wspaniałe wspomnienia ze wspólnego wyjazdu. No i galeria zdjęć, którą musicie obejrzeć!




To chyba tyle. Jeśli ktoś potrzebuje szczegółowych informacji piszcie komentarze pod relacją lub maile na adres kontakt@surfmania.pl. Na pewno odpowiemy na wasze pytania. A teraz do galerii marsz!!!


Surfuj po więcej: galeria fotosów


02-01-2007 08:18 - michal_surfmania napisał/a:
Adi ... czytnij dokładnie relacje, piszemy tam o kosztach ;-) pozdry
30-12-2006 11:31 - adilopez napisał/a:
A ja mam pytanko. Ile w przybliżeniu wychodzi taka imprezka? Aha ŚWIETNE FOTY Pozdrawiam
 (co ty na to...)
 
ďťż
 



Windsurfing Surfmania.pl zapodaje:    Newsy | Equipa | Spot | Linki | Nasze relacje | Fotosy | Pogoda | Filmy | Kontakt | Forum

Polecane strony:
Mazury
Marcom Interactive
Portfolio internetowe
Mazury Czartery
Michał Marcol fotografia
WarteUwagi.net.pl
NetBusinessInfo